Zanim pojawiła się Lusia, nie wiedziałam, ile można stracić i odzyskać w jednym życiu
Było ciemno, zimno, a Lusia znów drżała ze strachu pod drzwiami, w których tkwiła resztka wyłamanego zamka. Zostałam sama po śmierci męża i zdradzie, z pustką i długami — a pies, który miał być tylko chwilową odpowiedzialnością, wymusił na mnie decyzje, których sama bym nie podjęła. To nie ja ją uratowałam – to ona uratowała mnie i zmusiła, żebym przestała się bać ludzi.