Jak czarno-biała Figa nauczyła mnie, że jeszcze jestem komuś potrzebna – i co to znaczy kochać, gdy wszystko się wali
Moje życie na emeryturze wydawało się przewidywalne, aż głos córki rozbił mój spokój. Kiedy myślałam, że jestem już tylko ciężarem, znalazłam Figę – psa, który uparcie wprowadził zamieszanie w moim życiu i otworzył w nim szczelinę światła. Dzięki niej odkryłam, że nawet na końcu świata można zacząć od nowa, choćby od niechcianego spaceru po zimnym parku.