Nie zaprosili mnie na ślub syna, ale musiałam ich przyjąć pod dach. Gdyby nie Saba, nie wiem, czy przetrwałabym tę burzę
Saba wbiegła do mieszkania dokładnie wtedy, kiedy roztrzęsiona otwierałam list od syna. Zapach jej mokrej sierści wypełnił całą kuchnię, a ja zorientowałam się, że jestem sama nawet wśród swoich. To ona nauczyła mnie jeszcze raz kochać – i przebaczać, choć straciłam do ludzi zaufanie.