Zaprosiłem na firmową wigilię asystentkę zamiast żony. Dopiero gdy Ania zabrała dzieci i wyjechała, zrozumiałem, co zniszczyłem

Myślałem, że awans w warszawskiej korporacji daje mi prawo wstydzić się życia, które zbudowałem z Anią. Zaprosiłem na najważniejszą firmową wigilię moją asystentkę, bo uznałem, że żona nie pasuje do mojego nowego świata. Kiedy Ania wyjechała z dziećmi do swoich rodziców, pierwszy raz zobaczyłem, jak puste jest moje rzekome sukcesy.