Uciekłam z dziećmi do siostry, bo dłużej nie mogłam patrzeć, jak mąż niszczy nas wszystkich po cichu

Pamiętam ten moment, kiedy stałam w przedpokoju z torbą w ręce, a mój mąż darł się z kuchni, że bez niego zdechniemy z głodu. Wtedy pierwszy raz poczułam nie tylko strach, ale też wstyd, że pozwoliłam, by moje dzieci dorastały w takim napięciu. Dziś próbuję stanąć na nogi w obcym mieście, szukam pracy i walczę o to, żeby już nigdy nie wrócić do tamtego domu.

Uciekłam z synem po kolejnej nocy grozy. Mąż błagał, żebym wróciła, ale tym razem wybrałam nasze bezpieczeństwo

Stałam boso w przedpokoju, trzymając za rękę mojego małego syna, kiedy mój mąż wrzeszczał, że beze mnie i tak sobie nie poradzę. Tej samej nocy spakowałam najpotrzebniejsze rzeczy i uciekłam do innego miasta, bo zrozumiałam, że jeśli zostanę, moje dziecko będzie dorastać w strachu. Teraz walczę o spokój, pomoc prawną i o to, żeby już nigdy nie wrócić do życia, w którym każdy dzień zaczynał się od napięcia.