Po śmierci Pawła jego rodzina chciała mi zabrać syna, dom i firmę, którą budowaliśmy razem
Zostałam sama z sześcioletnim synem, żałobą i firmą transportową, którą przez lata prowadziłam razem z mężem. Kiedy teściowa i szwagier uznali, że nie mam prawa decydować o naszym życiu, zaczęli walczyć ze mną o wszystko. Najbardziej bałam się nie o pieniądze, ale o to, że ktoś wmówi mojemu synowi, że jego matka nie potrafi go ochronić.