Odszedłem, bo myślałem, że żona nic nie czuje. Dopiero później zrozumiałem, czym była jej cisza
Odszedłem od żony, bo jej spokój brałem za obojętność i wydawało mi się, że zasługuję na więcej emocji. W nowym związku dostałem dokładnie to, czego podobno mi brakowało, ale razem z krzykiem, lękiem i chaosem. Kiedy wróciłem do domu prosić o wybaczenie, musiałem wreszcie nauczyć się mówić o tym, czego naprawdę potrzebuję.