Usłyszałam od teściowej, że powinnam być bardziej jak była partnerka mojego męża. Tym razem nie przemilczałam.
Siedziałam przy niedzielnym obiedzie, kiedy zrozumiałam, że w moim małżeństwie od dawna walczę nie tylko o Pawła, ale też o własne miejsce. Przez lata próbowałam spełniać oczekiwania jego matki i znosiłam porównania do Moniki, jego byłej partnerki. Dopiero terapia pokazała nam, ile krzywdy może zrobić jedno zdanie powtarzane niby mimochodem.