Dałam mężowi ostatnią szansę po hazardzie, długach i komorniku, ale do dziś nie wiem, czy ratowałam rodzinę, czy tylko siebie oszukiwałam
Stałam w kuchni z pismem od komornika w ręku i czułam, jak wszystko, co budowaliśmy latami, sypie mi się między palcami. Mój mąż przegrał nasze pieniądze, rachunki zaczęły nas przygniatać, a ja musiałam patrzeć, jak brakuje na zwykłe potrzeby naszej córki. Kiedy wrócił i poprosił o ostatnią szansę, zgodziłam się, ale do dziś nie wiem, czy zrobiłam to z miłości, czy ze strachu przed ostatecznym końcem.