Teściowa rządziła moim domem, a mąż tylko powtarzał: „ona już taka jest” — dopóki nie pękło coś, czego nie da się łatwo skleić
Stałam we własnej kuchni i słuchałam, jak teściowa po raz kolejny mówi mi, że wszystko robię źle, a mój mąż udaje, że to normalne. Przez długi czas czułam się jak intruz we własnym mieszkaniu, kontrolowana, oceniana i zostawiona sama z bólem. Kiedy w końcu Andrzej kazał swojej matce się wyprowadzić, ulga przyszła razem z pytaniem, czy po tylu ranach nasze małżeństwo da się jeszcze uratować.