Oddałam synowi oszczędności życia, a gdy jego firma odniosła sukces, usłyszałam: „Mamo, już cię tu nie potrzebuję”
Zrezygnowałam ze stabilnej pracy, żeby pomóc synowi zbudować firmę informatyczną od zera. Przez lata prowadziłam jego dokumenty, jeździłam po urzędach i dokładałam pieniądze, choć sama odmawiałam sobie podstawowych rzeczy. Kiedy zaczął zarabiać, odsunął mnie tak, jakbym była tylko niewygodnym wspomnieniem jego gorszych czasów.