Kiedy teściowa wyjechała, w naszym mieszkaniu zrobiło się cicho. Za cicho.
Stałam w kuchni naszego małego mieszkania i słuchałam, jak teściowa mówi do mojego syna, że jestem złą matką. Mąż nie potrafił stanąć po mojej stronie, choć widział, że każdego dnia gasnę w tym domu. Gdy jego matka w końcu się wyprowadziła, odkryłam, że największy problem wcale nie spakował walizek razem z nią.