Jak mokry nos Burego otworzył mi drzwi do Leona – opowieść z krakowskiego blokowiska
Zaczęło się od rozbitej szklanki i rannej łapy Burka. Myślałam tylko o plamie krwi na wykładzinie, bo ledwo starczało na czynsz. Ale to on, mój kundel, popchnął mnie do czynów, przez które na nowo zbudowałam most do syna.